Pokój Krzyśka

Pokój Krzyśka

with Brak komentarzy

Pamiętam jak Krzysiek mi mówił. „Pamiętaj jak zamkniesz oczy to musisz widzieć to co chcesz wyrzeźbić, jeżeli tego nie widzisz, nic nie zrobisz”. To były moje początki. Nigdy mi nie prawił długich wykładów, z reguły wskazówki ograniczały się do zdania lub dwóch. Tak sobie myślałem, rzeźba w sumie to nie takie trudne. Kiedyś powiedział dając mi dłuto do ręki. „Rzeźbiarz ma o tyle trudniej że chociaż praworęczny dłuto trzyma w lewej ręce, pracuje oczami”. Po jakimś czasie dopiero zrozumiałem o co mu chodziło. Trzeba być obserwatorem, trzeba wyłapać te wszystkie smaczki i detale trzeba je zauważyć. Nauczył mnie cierpliwości i pokory. Pracował nad płaskorzeźbą nad „Pasją” Chciał ją zrobić tak aby krzyż był bardzo wydatny, dlatego dość głęboko wybrał materiał. Wyszedł sęk tuż obok krzyża. Dwa tygodnie nad tym myślał nic nie robił tylko co jakiś czas przyglądał się temu. Któregoś wieczoru, gdy już go nie było dorysowałem na sęku głowę kobiety, twarzy nie było widać tylko tył głowy i zarys profilu. Krzysiek to zobaczył nic nie powiedział wystrugał tą kobietę, skwitował to tak „widzisz wszystko ma swój czas” uśmiech. Moje pierwsze poważne zlecenie, wyrzeźbić Pietę do kościoła, miała stać na centralnym miejscu ołtarza. Skleiłem blok z desek lipowych, duży 180 cm szeroki i 150 cm wysoki. Podskakiwałem koło tego kloca jak małpa, dwa dni rozmyślałem i planowałem. Przy pierwszym cięciu Krzysiek przyszedł i powiedział „Pamiętaj to Matka trzyma martwego syna”. Kurde sprowadził mnie tym na ziemie, kilka słów. Te wszystkie lata które spędziliśmy razem jak On to nazywał w „Warstacie” były dla mnie czymś bardzo ważnym. Szkoda że już z nim nie porozmawiam nie dostanę żadnej rady. Niestety, drzwi do jego pokoju są zamknięte. Brakuje mi go.

Leave a Reply

14 − 9 =